O czym pomyślisz, gdy ktoś Cię spyta, co symbolizuje Włochy?
Ja bym chyba powiedział: oliwa, drzewko oliwne, wino, kawa, słońce, morze, Vespa… Pewnie po chwili namysłu dorzuciłbym auta i modę.
Czy ktoś wymieniłby krzesło? Zapewne nie. A jakby się głębiej zastanowić — krzesło to symbol. Tutaj każdy ma swoje ulubione. Idzie z nim przed dom prowadzić życie towarzyskie z rodziną i sąsiadami, wieczorem zabiera je nad morze na zachód słońca. Te krzesła widziały niejedną radość i niejeden smutek.
Mnie osobiście wręcz wzrusza widok starszych ludzi siedzących na swoich krzesłach i spędzających ze sobą czas.
Tych bardziej zużytych też się nie wyrzuca ot tak sobie. Mogą pełnić pożyteczną rolę, będąc niemym strażnikiem przydomowego chodnika, pilnując, by nikt nie zaparkował nam na wjeździe na posesję.
Dla mnie to jeden z piękniejszych symboli Włoch. Bardzo widoczny, a nieoczywisty. Zastanawia mnie tylko, czy ten zwyczaj nie odejdzie wraz z ludźmi wychowanymi bez telefonów. Co będzie za kilkadziesiąt lat? Widok dziadków siedzących na krzesłach i jednocześnie zajmujących się swoimi przyszłymi social mediami? Czy w ogóle nikt nie będzie wychodził z krzesłem przed dom, a ludzie nie będą nawet znać swoich sąsiadów?
Kochajmy krzesła.


